- Ayy no, bardzo miłe powitanie... D: - mruknął chłopak robiąc naburmuszoną minę i krzyżując ręce na piersi.
- No cóż, wkroczyłeś na MÓJ teren, więc licz się z licznymi pułapkami, Hao- uśmiechnęłam się wyszczerzając tym samym swoje kły.
-Hoho, ciekawe jak długo to będzie jeszcze "twój" teren ^w^
- Dopóki nie wpadną w najgorszą z nich...- kiedy to powiedziałam wypuściłam dym który podniósł blond włosego chłopaka i zawiesił do góry nogami. Chłopak zareagował na to tak że zaczął się wierzgać i krzyczeć:
- Eyy no puść mniee nooo D: zbiera mi się na wymioty D:- Po wierzgał trochę i przestał
- No ale weź mnie puść noo... ._.- już odparł spokojniejszym głosem.
- Ani mi się śni, po co tu przychodziłeś... w czasie przerwy...teraz cierp- powiedziałam wstając, spacerowałam sobie po belkach podtrzymujących. Chłopakowi prawdopodobnie się gdzieś spieszyło bo chciał się uwolnić za wszelką cenę, mnie to nie za bardzo obchodziło.
- No weź mnie puść noooo proszę D: - błagał blondyn. A ja w odpowiedzi tylko podniosłam go wyżej aż do mojej wysokości.
-Słuchaj, rozumem że ciekawość to rzecz nieodłączna i każdy potwór nie może się powstrzymać, jednakże jest jedno ale, niektóre tych potworów jej nie toleruje i po prostu zabija tych którzy wchodzą gdzie ich nóżki ciągną. Nie należę do tych co zabijają ale jednak łapię i torturuje...- Po mojej "przemowie" zeszłam po dymkowych schodach.
- Może ktoś cię znajdzie i uwolni, ciao~- i wyszłam. Przerwa zaraz się skończyła więc tym bardziej udało mi się "polowanie" dostanie nieobecność, i fajnie. Ach~ jak ja kocham swoją moc. Pokierowałam się do swojej sali lekcyjnej, cały czas zastanawiając się, jak pół-smok może uwolnić się z dymu. I nagle, coś mnie poparzyło, spojrzałam pośpiesznie na lewą nogę. Prawdopodobnie ten chłopak zaczął ziać ogniem, bądź wyczarował go i zaczął przypalać dym, niestety on na ogień jest tak podatny jak pajęczyna. Miałam poparzone pół piszczela, jak on długo musiał go przypalać? Nie ważne... myślałam, że on nie opanował jeszcze magii, jaka ja głupia... Weszłam do sali lekko kuśtykając i usiadłam w ławce, mam tylko nadzieję że nie chodzi do tej samej klasy.... Lekcja już się zaczęła, a tego blondyna nie było
- może jeszcze się nie uwolnił...- dalej zadawałam sobie to pytanie. Wtem znów, przeszył mnie ból w okolicach piszczela. Yh... jak ja go następnym razem spotkam to chyba wypatroszę.
Hao?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz