Deszcz razem z ciemnymi chmurami chyba nie zamierzał zbyt szybko opuścić terenów liceum. Jednak była to i tak znakomita okazja dla mnie by poznać nowe osoby, a moim nadzwyczajnym pochodzeniem nie aż tak trudno było je zwabić. Szybko wokół mnie zebrał się krąg tak zwanych "ciekawskich" jednak i wśród takich można było znaleźć kogoś wyjątkowego, w końcu nie wszystkie swoje cechy charakteru można od tak zmienić.
Wieść o "pół-smoku" w szkole rozniosła się po korytarzach jak świeże bułeczki. To prawda, nie wiele osób zostało z mojego gatunku, raczej bardziej znane ostatnio były postacie typu wampirów, wilkołaków czy też czarodziei. Może też i to się stało po prostu przez polowania na wielkie gady w celu uzyskania z nich cennych surowców jak łuski czy też jak to się w niektórych przypadku trafiały tak zwane "rogi". Ts.. no zaraz... Ale istnieją przecież nie tylko same smoki, ale też i pół-smoki jak na przykład ja, tylko czym to tak naprawdę się różni... Wyglądam przecież nadal jak zwykły człowiek tyle z tym, że mam odstający z tyłu długi, żółty ogon i potrafię wytwarzać ogień z buzi czy też tworzyć go na rękach... No dobra to już nie jest aż tak "normalne". Nie wspominając o tym, że jest możliwość nauczenia się zmiany w pełną postać zwierza. Chyba jednak idealnie pasuje do takiej szkół.
Wracając do tego dnia~ Szybko udało mi się nawiązać kontakt z innymi, ach no i znowu przerwę... No, a powód czemu się tu przeprowadziłem i teraz się będę uczył tutaj? Hyhy, a no "przypadkowo" się podpaliło wcześniejszą szkołę... Ta... Nie przygotowali się tam na taki wypadek no i... poszło wręcz jak z zapałką, parę minut i nie ma nic. Yh, była po tym raczej nie zbyt miła rozmowa z dyrektorem, a no i trzeba było zapłacić za szkody. Skończyło się również na najzwyklejszym przeniesieniu gdzie indziej. Jednak jest plus, mieszkam teraz sam ^^. No tak... rodzina stwierdziła, że byłby zbyt wielki problem z przenoszeniem od razu wszystkich.
Chwila... Dobra to już wszystko, no to wracamy~ Od razu każdemu zacząłem poświęcać trochę uwagi przypatrując się mu i po prostu rozmawiając wiadomo imię i tak dalej. Minęły gdzieś ze 2 minuty, zaczynałem już po woli kojarzyć wszystkich z twarzy dookoła mnie. Zatrzymałem jednak za chwile wzrok na ciemnowłosej osóbce, która jednak szybko odeszła. Dziewczyna chyba nie lubiła takiego zamieszania. Mimo to trochę mnie zaciekawiła, nie zaszkodziło więc by ją poznać. Wykorzystałem okazje i po chwili poszedłem za nią.
W porównaniu do lekcji teraz na sali gimnastycznej była pustka i głucha cisza dziwne, że tutaj tak chętnie nie przychodzili jak w mojej wcześniejszej szkole. Tam to latało w powietrzu od piłek od siatkówki po te nazywane "lekarskimi", które mają parę kilo więcej. Nie trudno było o dostanie w głowę podczas takiego chaosu.
- Witam ^w^ - mruknąłem zadowolony zamykając teraz za sobą drzwi. - Hao jestem, a ty?
- Victoria... - odparła zerkając lekko na mnie.
Nagle poczułem jak coś mnie pociągnęło lekko za ogon, przekręciłem głowę do tyłu i zobaczyłem czarny dym układający się w formę jakby szponów. Podskoczyłem lekko przestraszony, cóż no w szkole magii można chyba było się wszystkiego spodziewać. Zerknąłem znów na dziewczynę, która się uśmiechnęła lekko pod nosem. Drugie pociągnięcie za ogon i się wywaliłem na ziemię.
- Ayy no, bardzo miłe powitanie... D: - mruknąłem robiąc naburmuszoną minę i krzyżując ręce na klatce piersiowej.
Siedziałem teraz na podłodze kręcąc niezadowolony ogonem na boki.
Victoria? ;3
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz