Spojrzałam na chłopaka, był dosyć specyficzny, nie ukrywam że moje oczy
zatrzymały się na jego ogonie. Ja miałam rogi, ale chłopaka z ogonem
pierwszy raz miałam okazję widzieć. Wzięłam swoje walizki
- Poradzę sobie, tylko jakbyś mógł mi powiedzieć gdzie jest sekretariat -
powiedziałam wchodząc do środka, wnętrze było całkiem fajne, nie
przesłodzone, bez zbędnych ozdób.
- Chodź zaprowadzę Cię - odpowiedział chłopak z uśmiechem i zaczął iść
korytarzem, zabawnie wyglądał jego ogon, który się kiwał cały czas. Nie
mogłam wytrzymać i zaśmiałam się lekko - Z czego się śmiejesz? - zapytał
zdezorientowany
- Pierwszy raz widzę chłopaka z ogonem - przyznałam
- Śmieje się z ogona, a sama ma rogi - pokazał mi język
- Jesteś... - próbowałam znaleźć odpowiedniego słowa, jednak nic nie przychodziło mi do głowy
- Pół smokiem - uśmiechnął się - Ty pewnie diabełek - zaśmiał się
- Wolę określenie upadły anioł - poprawiłam go kiedy stanęłam przed
sekretariatem - Dzięki za pomoc - weszłam do środka. Chwilę mi zajęło
zanim wypełniłam wszystkie papiery, dostałam klucz i mapkę, żebym się
nie zgubiła, szkoda tylko, że z tej mapki niczego nie mogłam się
doczytać, a tym bardziej zorientować się gdzie co jest. Wyszłam z
sekretariatu i z walizkami zaczęłam szukać internatu i swojego pokoju,
ha odnalazłam go po 20 minut. Weszłam do środka, na szczęście mieszkałam
sama. Opadłam na łóżko i już nie miałam ochoty się ruszać. Kiedy
usłyszałam jakiś komunikat "przypominamy, że za 10 minut kolacja, proszę
wszystkich o zejście do stołówki, nie wydajemy dań po czasie" Świetnie
ledwo co się położyłam i już muszę wstawać. Ogarnęłam się i zeszłam do
stołówki, wzięłam jakąś sałatkę i usiadłam przy jednym ze stolików
(Hao?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz