piątek, 26 grudnia 2014

Od Taigi



Za każdym razem, gdy otwieram oczy widzę ten sam obraz, ten sam nudny biały sufit. To zabawne, ale przypomina ludzi. Na pierwszy rzut oka idealny, bez skazy, jednak gdy patrzysz na niego przez kilka dni, miesięcy czy też lat, dostrzegasz, że wcale nie jest on taki idealny. Musisz to albo zaakceptować, albo zmienić sufit, ja wybrałam tą pierwszą opcję. Wstałam i przeciągnęłam się, patrząc na swoje odbicie w lustrze, potargane włosy, czarna koszulka i krótkie białe spodenki, westchnęłam i leniwym krokiem poszłam do łazienki, tam też lustro, tak zdecydowanie mam za wiele luster w tym domu. Zeszłam na dół gdzie musiałam sobie zrobić śniadanie, oczywiście mój brat jeszcze spał. Gdy się najadłam i praktycznie byłam już gotowa do wyjścia zszedł mój brat
- Hej - powiedział ziewając - Już jedziesz diabełku - zaśmiał się
- Dzięki, że tak mnie żegnasz - mruknęłam
- Nie dąsaj się - przywrócił oczami, podchodząc do mnie i unosząc mnie w powietrzu - Bądź tam grzeczna i nie zabijaj za dużo - zaśmiał się
- Oczywiście - uśmiechnęłam się lekko i wyszłam z domu. Czekał na mnie samochód, a w środku kolega Arona (Aron brat Tai )
- Siema młoda - zaczął ze śmiechem
- Dwa lata różnicy i już młoda - mruknęłam do siebie przewracając oczami
- Wydaje mi się czy te rogi są coraz większe - wyszczerzył się
- Zamknij się i jedź - warknęłam - Bo inaczej marnie skończysz
- Już już - zaśmiał się i ruszył, jechaliśmy jakiegoś 3 godziny, aż w końcu mogłam wyjść, budynek był całkiem fajny. Wzięłam swoje rzeczy i ruszyłam w stronę wejścia, kiedy dostałam drzwiami
- Uważaj - warknęłam na jakiegoś chłopaka trzymając się za nos

(Ktoś? :D)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz